Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Króliczki z materiału

Trochę się spóźniłam z wielkanocnym postem, ale pokażę chociaż moje materiałowe króliczki. Zabierałam się za ten post ale zawsze było coś innego do zrobienia. W tym roku dużo ozdób nie robiłam, miałam trochę z zeszłego roku. Kupiłam żywe kwiaty, tulipany i hiacynty, żółte róże w doniczce i malowałam z dzieckiem jajka (fajna zabawa).
Przeglądając inne blogi,zobaczyłam post u Fioletowa Żyrafa, gdzie właśnie zobaczyłam bardzo fajne króliczki. Pomyślałam, że przecież ja też mogę takie uszyć ;)
Użyłam resztek materiałów, znalazłam szablon w internecie i tak o to są ;)




Pozdrawiam, Agnieszka


niedziela, 15 marca 2015

Narcyz czy żonkil

Bardzo lubię mieć w domu cięte kwiaty w wazonie. Przeważnie kupuję takie, na które jest akurat sezon. Od połowy stycznia gościły u mnie tulipany. Zawsze kupowałam te najmniej rozkwitnięte, żeby mieć je na dłużej. Zazwyczaj na drugi dzień po zakupie już się ładnie rozkwitały. W mieszkaniu w zimie jest ciepło, to takie kwiaty długo nie postoją. Jednak gdy zobaczyłam pierwsze narcyzy w sklepie to od razu chciałam je mieć. Tak się zdarzyło, że akurat był to dzień przed Dniem Kobiet, to już parę godzin później zdobiły mój salon. Bardzo lubię te kwiaty, od razu czuję wiosnę. 
W domu jednak nawiązała się dyskusja co do nazwy tych kwiatów. Jedni mówili, że to żonkile, a ja że to narcyzy, bo tak było napisane w sklepie. Postanowiłam zajrzeć do "wujka Google" i już wiedziałam wszystko.


Żonkil i narcyz to ta sama roślina. Narcyz ma wiele odmian, a jedną z nich, w Polsce określa się mianem żonkil. Wszystko już jasne, sama nie wiedziałam. Nie znam się na kwiatach. Znam tylko kilka nazw i tylko kilka gatunków potrafię opisać. 


Jak by się one tam nie nazywały, to i tak bardzo je lubię, a człowiek przynajmniej znowu się czegoś nauczył ;)

Informację o nazwie tych kwiatów znalazłam TU.

Pozdrawiam, Agnieszka

wtorek, 10 marca 2015

Mini obrazki

Wprowadzając się do naszego mieszkanka, mieliśmy je praktycznie urządzone. Przyjść i mieszkać. Meble, kwiatki, obrazki... wiele rzeczy pozostało. W toalecie wisiały 4 małe ramki z malowanymi kwiatami. Średnio mi się to podobało, ale jakoś nie przeszkadzało i tak sobie wisiały. Jednego dnia jednak wpadłam na pomysł, żeby te obrazki trochę zmienić. Przydały się nożyczki, gazeta i szablon gwiazdki. Kilka minut wystarczyło, by ramki przeszły swoją metamorfozę.


Długo tak wisiały gwiazdki, bo bardzo mi się spodobały. 
Ostatnio jednak poczułam wiosnę, a w sklepie zobaczyłam kolorowe papiery z motywem Wielkanocnym i postanowiłam, że znowu odmienię swoje ramki. Gwiazdki schowałam do pudełka, myślę że jeszcze powrócą...





Taka sobie rameczka, a tyle możliwości...

Pozdrawiam, Agnieszka


poniedziałek, 29 września 2014

Kartonowy napis

Cały czas marzył mi się taki fajny, kolorowy napis z imieniem dziecka. Myślałam o drewnianych literkach bo bardzo mi się podobają, jednak cena w sklepie skutecznie mnie odstraszała. Już dawno widziałam w internecie napisy zrobione z kartonu i planowałam takie kiedyś wykonać. Jednak,aż chyba wstyd się przyznać, nie umiałam zrobić sobie szablonów. Wpisywałam w WordPad litery, chciałam je powiększyć, ale dostępna czcionka 72 była za mała. Szukałam pomocy w internecie bo przecież wiedziałam że da się zrobić taką wielką literę na całą kartkę. No i jak zobaczyłam, że w miejsce rozmiaru czcionki trzeba wpisać dowolną liczbę... to naprawdę zrobiło mi się głupio. Wpisałam rozmiar czcionki 700 i mam upragnione literki... uff



Litery wycięłam i przyłożyłam do kartonu.


Odrysowałam ołówkiem i wycięłam, ale nie nożyczkami tylko nożykiem do tapet (zdecydowanie lepiej).


Karton nie był za gruby, więc wycięłam litery podwójnie i posklejałam klejem do drewna (wikol)


Gotową literkę przykleiłam do materiału.


 Materiał przycięłam w kilku miejscach, by lepiej się zaginało i nie powstawały żadne garby.


I ponownie użyłam kleju wikol.



Tak samo zrobiłam z każdą literką


Użyłam dwóch różnych wzorów,


...granatowy w gwiazdki i szary w kratkę.


Dodatkowo jeszcze każdą literkę podkleiłam z tyłu zwykłą białą kartką.


Następnie ułożyłam napis i za pomocą taśmy bezbarwnej przykleiłam granatową tasiemkę. Taśma musi być mocna by utrzymała napis.


No i można już wieszać na ścianę.



Użyłam nietypowych gwoździ, nawet nie wiem skąd je mam, ale tu się bardzo przydały. 


Materiały jeszcze mam, w różnych kolorach i wzorach. Pomysł co z nimi zrobić też już mam, ale to będzie niespodzianka.


To o czym już dawno marzyłam zostało spełnione i jestem zadowolona. Nie wiem tylko dlaczego dopiero teraz, to wcale nie było trudne do zrobienia. Jednak cieszę się, że dostałam dzisiaj takiej energii do działania, że powstał i napis i zdążyłam jeszcze zrobić ten wpis. 


Pozdrawiam, Agnieszka










czwartek, 25 września 2014

Galeria malej twórczości

Zawsze miałam sentyment do prac wykonywanych przez dzieci. Sama długo przechowywałam swoje szkolne prace w teczkach, bo przecież były takie fajne i szkoda było wyrzucić. 
Bardzo podobają mi się rysunki dzieci przywieszone magnesami na lodówce. To tworzy moim zdaniem taki domowy, rodzinny klimat. 
U nas w domu też na lodówce pojawiają się różne rzeczy. Jednak na prace małych zdolniachów zagospodarowałam kawałek ściany w pokoju Stasia. 
Wykonanie bardzo proste a efekt ucieszył i mnie i dziecko (to najważniejsze). 
Wystarczył kawałek sznurka,cztery gwoździe i klamerki.


Akurat złożyło się tak, że rozciągnęłam sznurki od futryny drzwi szafy do futryny drzwi do pokoju.


No i można już powiesić małe arcydzieła :)


Tak o to powstało miejsce "pracy" małego artysty. 



Tworząc takie miejsce w domu dajemy dziecku do zrozumienia, że traktujemy je poważnie i doceniamy jego pracę. Zachęcajmy więc do tworzenia kolejnych. Pozwólmy rozwijać  kreatywność i zdolności twórcze malucha. 
Stwórzmy galerię na takiej wysokości by dziecko mogło bez problemu do niej dosięgnąć, by mogło ją zauważyć. 
Pozwólmy dziecku dowolnie zarządzać tym co pojawia się na ścianie, niech to będzie jego wkład w dekorację pokoju.

To jest moja propozycja na eksponowanie sztuki dziecięcej w domu. 
Pomysłów na taką galerię jest mnóstwo. Naprawdę, wystarczy kawałek miejsca na lodówce, niewielka tablica korkowa czy może drzwi od szafy. 
Pokażmy dziecku, że jest dla nas ważne. 

Pozdrawiam, Agnieszka




środa, 17 września 2014

Zastosowanie taśmy dekoracyjnej w domu

W internecie możemy znaleźć mnóstwo inspiracji do tego jak wykorzystać taśmę washi. Dostępna kolorystyka i wzornictwo daje nam duże pole do popisu. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Moja kolekcja kolorowych tasiemek się powiększa,są cudowne, ale co z nimi robić? Wpadłam więc na pomysł, że mogę przyozdobić nimi moje stare meble i udekorować meble w pokoju dziecka. 
Zacznę może od pokoju synka. Zobaczyłam w sklepie taśmę z kolorowymi autkami i nie wiedząc jeszcze co z nią zrobię, kupiłam ją. Przyszłam do domu, zaczęłam kombinować i... przyozdobiłam szafkę.



Taśmy wystarczyło jeszcze na komodę. Niestety, zabrakło na półkę z książkami, ale użyłam innej, kolorowej.


Moje meble w kuchni proszą się o wymianę, jednak na razie muszą nam jeszcze trochę posłużyć. Postanowiłam, że trochę je "pocieszę" i przykleiłam czarno-białą taśmę.




Jednak najbardziej spodobały mi się udekorowane półki w sypialni. Sypialnia nasza przeszła małą metamorfozę. Dziwne żółtawe ściany zostały pomalowane na biało, odnowiona została szafa, zakupione nowe łóżko... no i półki...



W trakcie przyklejania taśmy przypomniało mi się, że dobrze by było zrobić zdjęcie przed oklejaniem, dlatego jest takie zdjęcie.


A tu w troszkę szerszym kadrze.


Tak się podkręciłam, że chodziłam po domu i myślałam gdzie by tu jeszcze coś okleić... Na szczęście ochłonęłam... co za dużo to nie zdrowo i... pstrokato.

Może nie wszystkim się to podoba, ale ja jestem zadowolona. 
Każdy tworzy swój własny, kolorowy świat. 

Pozdrawiam, Agnieszka





wtorek, 2 września 2014

Pachnący dom

Chyba każdy z nas lubi, gdy w domu ładnie pachnie. Pomagają nam w tym świece zapachowe, różnego rodzaju odświeżacze powietrza, kadzidełka. Jednym ze sposobów na pachnący dom są również zapachy do odkurzacza. W prawie całym mieszkaniu mam wykładziny, więc odkurzanie kosztuje trochę wysiłku. Jednak gdy wyłączam odkurzacz to czuję piękny zapach i jest to w sumie taka kropka nad "i" w posprzątanym domu. Jest świeżo i przyjemnie.Jedna znajoma mówiła, że włącza odkurzacz przed przyjściem gości (nawet nie odkurza), po to żeby właśnie ładnie pachniało. Ciekawy pomysł! Ja używam odświeżaczy, które umieszcza się w pobliżu filtra wylotowego powietrza w odkurzaczu, firmy FM group. 



Na rynku jest mnóstwo rodzajów takich odświeżaczy, w różnej postaci (granulki, pałeczki, puder). Ja innych nie próbowałam, więc nie napiszę czy są jakieś lepsze czy gorsze. Trzeba po prostu kupić i wypróbować. Najlepiej zaczynać od najtańszych, bo mogą się okazać naprawdę dobre, wiec po co przepłacać.


Mój ulubiony to spelndid violet o aromacie kwiatów magnoli, fiołka i konwalii, przełamany aromatem jabłka i zielonego ogórka.

Ummmmmm uwielbiam jak moje mieszkano ładnie pachnie :)




poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Metamorfoza krzeseł

Pewnego zimowego wieczoru wpadł mi do głowy pomysł, który od razu został zrealizowany. Miałam w domu grube zasłony (Ikea) z poprzedniego mieszkania, które w obecnym nie pasują do żadnego okna, bo są za krótkie. Cały czas myślałam co z nimi zrobić, chciałam poduszki, ale nie mam maszyny do szycia (moje marzenie). Postanowiłam więc, że obiję nimi moje stare krzesła. Najpierw rozkręciłam jedno, obiłam przy pomocy takera i przedstawiłam mężowi. Nowe krzesło mu się spodobało i później już razem odnowiliśmy resztę(on rozkręcał i skręcał, ja obijałam materiałem). 


Krzesła z nowym obiciem mam do dzisiaj i jestem z nich bardzo zadowolona. 



Myślę, że dobrze wykorzystałam materiał. Jeszcze trochę mi zostało, więc jak tylko dostanę maszynę do szycia w swoje ręce to powstaną poszewki na poduszki. 
Może komuś przypadła do gustu taka metamorfoza i spróbuje zrobić coś podobnego... jestem ciekawa pomysłów.


Pozdrawiam, Agnieszka